Małe, wizualne przyjemności

Lubię swoje mieszkanie. Wiele osób wzruszy ramionami i powie, że to normalne i że tak powinno być. Zgadzam się, ale jednocześnie muszę przyznać, że nie zawsze tak było. Wynajmowanych mieszkań nie lubiłam. Męczyło mnie to, że nie mogłam ich urządzić tak jak chcę i codziennie musiałam patrzeć na rzeczy, które wizualnie po prostu mnie raziły. W poprzednim własnym mieszkaniu już było inaczej. Tam stworzyliśmy naszą małą, bezpieczną dziuplę z nasyconymi, ale jednak dosyć ciemnymi kolorami i kolonialnymi meblami.

Czy z tym mieszkaniem za kilka lat będzie podobnie? Czy również przestanie mi się podobać? Nie wiem.  Na razie cieszę się drobiazgami, które powolutku zapełniają puste kąty. Nie lubię „zbieraczy kurzu”. Każda, nawet drobna rzecz w mieszkaniu musi mieć  swoją funkcję, a nie tylko wartość sentymentalną. Dlatego nie kupuję kompulsywnie i długo się zastanawiam zanim się na coś zdecyduję. Dziś pokażę Wam kilka drobiazgów ceramicznych i roślinnych na które lubię patrzeć.

IMG_9313

Ananas jest niewymagający, ale efektowny i chociaż jestem totalnym beztalenciem jeśli chodzi o uprawę roślin wygląda na to, że jest mu u nas dobrze. Lustro w tle kupiliśmy w sklepie Mokotowska 71 Dosłownie się w nim zakochałam. Doceniam fakt, że jest wykonane ręcznie i wiem, że jeśli znowu się przeprowadzę pojedzie ze mną.

IMG_9603

Oplątwy zwane także roślinami powietrznymi zwróciły moją uwagę gdy mieszkaliśmy jeszcze w Berlinie. Te kupiłam w sklepie internetowym roslinytropikalne.pl Nietypowy miedziany koszyczek wykonał W.

IMG_9390

Moja najmniejsza, ale najładniejsza oplątwa jeszcze czeka na swój koszyk w kształcie diamentu. Kaktus zamieszkał w filiżance Endesign, do kupienia np w Resecie

IMG_9593Ta mała miseczka Inżynierii Designu idealnie mieści się w dwóch dłoniach i kojarzy mi się z Japonią, miso i herbatą, ale my trzymamy w niej na razie orzechy.

 

Facebookpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *