Kulinarno-kulturalne podróże- Wrocław

Osoby, które śledzą moje konto na Instagramie lub Facebooku wiedzą, że pierwsze dwa dni tego tygodnia byłam we Wrocławiu. Spędziłam tam bardzo przyjemny czas, chociaż nie obyło się także bez kilku zaskoczeń.

Niestety pogoda nie była łaskawa, więc w tych momentach, gdy spacerowanie z aparatem nie było możliwe, a niestety było tak przez 50% czasu, chowałam się w restauracjach i kawiarniach. Szczerze mówiąc wcale nie było mi z tego powodu przykro, bo uwielbiam próbować nowych potraw.

Wrocław zaskoczył mnie stosunkowo dużą ilością wegańskich i wegetariańskich sklepów i lokali gastronomicznych. Nie było szans abym w tak krótkim czasie była w stanie odwiedzić wszystkie, więc zajrzałam tylko do kilku.

Między innymi odwiedziłam Ahimsę przy ul. Św Antoniego serwującej blisko- i dalekowschodnie smakołyki. Czarny sufit, ceglana biała ściana z gigantycznym rysunkiem liścia i proste, drewniane meble to jest to co lubię w wege knajpkach. Miało być przyjemnie, nieformalnie, lekko i tak jest.

IMG_0567

Bardzo ucieszyło mnie także, że każda z niewegańskich  kawiarni, do której zajrzałam ma w ofercie różne mleka roślinne.  Spora część z nich oferuje także bezglutenowe słodycze. Zabrakło mi jedynie kawiarni serwujących kawę alternatywnymi metodami, ale zapewne takie we Wrocławiu są, tylko jeszcze ich nie znalazłam. Troszkę zaskoczyło mnie, że wiele z odwiedzonych miejsc było totalnie pustych lub wypełnionych w zaledwie jednej trzeciej. Ciekawe czy we wrocławskiej Charlotte jest podobnie 😉 Niewątpliwie sprawdzę to kolejnym razem jeśli mi się uda, bo lista miejsc wartych poznania jest długa.

Ponieważ bardzo chciałam odwiedzić wrocławskie Muzeum Narodowe, pobiegłam tam we wtorek z samego rana. Muzeum mieści się w bardzo klimatycznym budynku zbudowanym pod koniec XIX wieku według projektu Karla Friedricha Endella.

IMG_0541

Na plus dla muzeum zaliczam bardzo miłą obsługę, ale nad oznaczeniami wystaw i kierunku zwiedzania zdecydowanie należałoby popracować. Troszkę gubiłam się w salach, a wystawy „Krzesła, zydle, fotele. Krotka historia mebli do siedzenia” w ogóle nie mogłam znaleźć. Dzięki wskazówkom miłych pań dotarłam na koniec do małej salki na drugim piętrze, gdzie wystawiono kilkanaście krzeseł. Szczerze? Gdybym wybrała się do muzeum by zobaczyć tą konkretną wystawę byłabym bardzo rozczarowana. Więcej mebli do siedzenia z konkretnych epok można znaleźć na korytarzach muzeum przy galeriach malarstwa niż w tej sali, a wstawienie fotela 366 Chierowskiego czy Ploppa Zięty nie ratuje sytuacji.  Oferta księgarni muzealnej też mnie negatywnie zaskoczyła. Kończy się na książkach związanych z zasobami muzeum i  niezbyt atrakcyjnymi książkami o Polsce w obcych językach. Kilka kartonowych zabawek Leolandii do złożenia dla dzieci to za mało. Na szczęście zbiory malarstwa nie rozczarowują.

Wiedzieliście, że bilet z Muzeum Narodowego obejmuje także zwiedzanie Muzeum Etnograficznego i oglądanie Panoramy Racławickiej? Niestety już nie wystarczyło na to czasu.

IMG_0539

Oprócz wizyty na rynku i Ostrowie Tumskim pospacerowałam też po okolicach Dworca Głównego i Nadodrzu.

IMG_0566

IMG_0548

IMG_0556

Kamienice – bardzo mnie zmartwił ich stan. Większość poza rynkiem jest zaniedbana, szara, brudna. Nie udało mi się wejść w podwórka, bo wszędzie były domofony i zamknięte drzwi.

Bardzo miło było za to w nowo otwartym sklepie Hand Made po polsku. Jest to miejsce złożone z dwóch sal- w jednej prezentowanej są wystawy, w drugiej można kupić rękodzieło polskich twórców. Jest biżuteria, grafiki, ceramika, poduszki, torby, zabawki i masa innych pomysłowych i dobrze wykonanych drobiazgów.

IMG_0585

IMG_0580

Kilka rzeczy szczególnie przykuło moją uwagę, ale wstrzymałam się  z zakupami, bo w planach miałam jeszcze odwiedziny Wrocławskiej Galerii Polskiego Plakatu.

O moich zdobyczach z galerii napiszę już wkrótce.

 

Facebookpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *