Vintage za Odrą wciąż modny

Aż podskoczyłam z radości, gdy okazało się że w czasie mojego ostatniego pobytu w Berlinie miało się odbyć wyjątkowe wydarzenie.

Raz do roku z całego kraju ściągają do stolicy Niemiec kolekcjonerzy, właściciele sklepów i pasjonaci mebli, oświetlenia i dodatków z przeszłością. Ta kilkudniowa impreza to Design Börse i w tym roku odbyła się już 9 raz.

Na miejscu dosłownie dostaliśmy oczopląsu.

Ilość nagromadzonych przedmiotów nas oszołomiła. Między starymi, industrialnymi lampami ze zlikwidowanych zakładów można było zobaczyć i fotel Egg projektu Arne Jacobsena i krzesła Eamsów i filiżanki i czajniczki zaprojektowane przez Wilhelma Wagenfelda. Odwiedzających było tak dużo, że nie tylko trudno było się poruszać pomiędzy stoiskami, ale też zrobienie zdjęć wymagało ode mnie olbrzymich pokładów cierpliwości. Wybaczcie brak zdjęć z bliska. Chciałam pokazać Wam  chociaż ogólny zarys tej imprezy.

Odwiedzający nie tylko za zainteresowaniem oglądali zgromadzone przedmioty, ale też całkiem chętnie sięgali do portfeli. Dodam, że wstęp na to wydarzenie jest płatny 5 euro, a dla tych, którzy nie mogli wytrzymać do oficjalnego otwarcia przewidziano specjalny wejście dzień wcześniej, za które musieli zapłacić podwójną stawkę.

Wnioski, jakie wyciągnęłam z odwiedzin Design Börse są takie, że zainteresowanie meblami vintage nie słabnie, a Niemcy nadal są skłonni wydać niemałe pieniądze na przedmioty z historią. Dotyczy to nie tylko zamożnych osób w średnim wieku, ale także całkiem młodych. Posiadanie takich samych mebli jak sąsiedzi czy znajomi jest po prostu nudne, a Berlińczycy dążą do tego by pokazywać swój indywidualizm i przez swój wygląd i przez sposób życia i mieszkania.

A na koniec niespodzianka ze stoiska berlińskiego sklepu Monsieur Unique. Jestem ciekawa czy te tablice już znalazły swojego nabywcę.

 

 

 

Facebookpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *