Mikrowakacje – wypoczynek inny niż do tej pory

A może by tak mikrowakacje?

Wczoraj, gdy leżałam na kanapie i walczyłam z opadającymi powiekami chcąc dokończyć czytanie artykułu o Hannie Krall przyszła mi do głowy myśl, że planowanie wakacji przysparza nam więcej stresu niż przyjemności. Do głowy przyszedł mi pomysł na mikrowakacje.

Wystarczy wpisać w Google hasło wakacje, a wyskoczą nam tysiące propozycji wyjazdów bardziej lub mniej egzotycznych, dla tych, co chcą poleżeć na plaży lub basenem i dla aktywnych, co wolą posurfować albo pojeździć rowerem, tematycznych, luksusowych, z all inclusive i takich na mniej zasobną kieszeń. Oferta jest przebogata, a wybór bardzo trudny i niezwykle czasochłonny, a do tego stresogenny. Bo przecież to muszą być wakacje życia. Czy faktycznie muszą? Czy po miesiącach pracy od 9 do 17, a może od 8 do 22 koniecznie musimy jechać gdzieś daleko? Czy do stresu z pracy faktycznie musimy dokładać sobie stres związany z samą podróżą, naszymi obawami, że podczas pakowania zapomnimy o czymś ważnym, że pogoda będzie zła, a zakwaterowanie i jedzenie kiepskie, że towarzystwo będzie drętwe i że może padniemy ofiarami kradzieży, albo się rozchorujemy?

Strata zamiast zysku

Wszystko to sprawia, że już na początku się spinamy. A potem jest tylko gorzej. Chcemy naładować akumulatory, bo energii wystarczyło nam na długie zimowe wieczory. Chcemy wspominać te chwile, gdy słońce ogrzewało nas, gdy zmarznięci będziemy czekać na autobus, który znowu się spóźni. W całej tej pogoni za egzotycznymi widokami i atrakcjami kurortów zapominamy o tym, że czerpanie energii jest możliwe bez konieczności organizowania dalekich wyjazdów. Bo można zupełnie inaczej.

Mikrowakacje

A może by tak inaczej?

Wystarczy otworzyć się na to, co oferuje nam okolica, w której mieszkamy. Kontakt z naturą, szczególnie teraz, gdy przyroda przyjęła formy szczególnie wybujałe, z koronami drzew o silnie zielonych i dużych liściach, z kwiatami, które kwitną tylko teraz i wieczorami pachną wyjątkowo intensywnie, może dać nam wiele radości. Jestem pewna, że w Waszej okolicy są miejsca, których nie znacie, lub w których bardzo dawno nie byliście.

Mikrowakacje

Weźcie dzień urlopu w pracy, albo na wyjazd poświęćcie weekend. Wstańcie wyjątkowo wcześnie i jedźcie do wybranego wcześniej miejsca, by zobaczyć jak natura budzi się ze snu. Zostawcie w domu telefon, tablet i laptopa, zabierzcie za to koce i jedzenie. Pobiegajcie boso po mokrej trawie. Jeśli jedziecie do lasu, poszukajcie jagód i grzybów. Posłuchajcie jak skrzypią drzewa i szumią trawy. Poobserwujcie ptaki i owady  Uplećcie wianki z polnych kwiatów. Popatrzcie w niebo. Jeśli dzień w takim miejscu nie ma dla was tajemnic, zostańcie tam na noc, np.  w namiocie. Pobądźcie sami ze sobą, nie zabierajcie ze sobą grupy znajomych. Nie stresujcie się tym, co macie do zrobienia w pracy czy w domu. Ze spokojem przyjmijcie fakt, że kolejnego dnia przyjdzie Wam się zmierzyć z codziennością, ale nie poświęcajcie temu uwagi.

Mikrowakacje

Nagrodą będzie zrelaksowane ciało i umysł. Ja jestem przekonana, że taki sposób spędzania czasu potrafi czynić cuda. Jesteśmy częścią natury, choćbyśmy w nie wiem jak dużym mieście mieszkali. Chociaż na co dzień o tym zapominamy warto nawiązać z nią kontakt choćby na kilka godzin, bo to daje niesamowicie wiele radości. Sprawdźcie to sami, wybierzcie się na mikrowakacje.

 

 

Facebookpinterest

4 thoughts on “Mikrowakacje – wypoczynek inny niż do tej pory

  1. Dla mnie najlepszą formą relaksu jest spacer po lesie i wycieczka rowerowa po okolicy. Mam ogromne szczęście, bo mieszkam na wsi i nie muszę daleko szukać wyjątkowych miejsc.

    1. Fajnie masz! Ja mam blisko las, ale niestety posadzony ręką człowieka i to niestety widać i czuć. Mimo to cieszę się tym, co mam 🙂

  2. Mnie równie skutecznie jak wylegiwanie się na plaży w Grecji relaksuje leżnie na trawie w moim ogródku z dobrą książka. Wakacje to faktycznie idealny czas na podróżowanie ale czasami dajemy sie jakiś dziwny pęd kto pojedzie w bardziej egzotyczne i luksusowe miejsce, a przecież urlop jest nie po to 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *