Czy Warsaw Home to targi na jakie czekała Stolica?

Targi Warsaw Home w PTAK Warsaw Expo w Nadarzynie to całkiem nowe wydarzenie. W tym roku odbyła się dopiero druga edycja. Czy spełniły moje oczekiwania? Czy coś ciekawego zobaczyłam? No i najważniejsze pytanie tytułowe – czy to targi na miąrę Warszawie? Dużo pytań, odpowiem na nie w tym bardzo długim i bogatym w zdjęcia poście. Mam nadzieję, że doczytacie go do końca.

Warsaw Expo 2016 właściwie na blogu przemilczałam. Długo się zastanawiałam czy napisać relację. Na koniec uznałam, że lepiej odpuścić. Nie miałam ochoty pastwić się nad pustymi przestrzeniami, niedopasowaniem oferty wystawców do charakteru imprezy. Jak dla mnie, przed totalną klapą imprezę uratował jeden wykład. Prelekcją Karima Rashida  zachwycałam się jeszcze przez kilka tygodni. Nie był to jednak nadal wystarczający powód, by uznać, że Warsaw Home to impreza na którą Warszawa czekała.

Widząc  rozmach z jakim organizatorzy podeszli do Warsaw Home 2017 zdecydowałam, że ponownie pojadę do Nadarzyna mimo tego, że w tym czasie miałam być gdzie indziej. Tym razem na zwiedzających czekały  nie jedna, a trzy hale, a lista prelekcji i wydarzeń towarzyszących okazała się długa. Początkowo chciałam napisać jeden post porównujący te targi i Łódź Design Festiwal, bo w obu wydarzeniach uczestniczyłam w ten sam weekend. Inaczej by się nie dało, bo organizatorzy zdecydowali niestety by obie imprezy odbyły się w te same dni. Z przykrością stwierdzam, że ŁDF zdecydowanie na tym stracił, ale nie będę uprzedzała faktów i o tym dlaczego tak uważam napiszę  w kolejnym, dedykowanym Łódź Design Festiwal poście.

Zacznę od jednej z moich ulubionych marek – Woud to duńska marka, która powstała zaledwie cztery lata temu. W ofercie ma wszystko to co lubię – świetny design, oszczędność formy i dużo naturalnych materiałów. Ich ekspozycja była bardzo klimatyczna i spójna.

Kibicuję dużym, polskim firmom i cieszy mnie gdy się rozwijają, jednak w wielu przypadkach ich oferta nie jest skierowana do mnie. Ze Swarzędz Home jest inaczej. Podoba mi się to, co proponują. Niestety bardzo trudno było mi sfotografować ich stoisko nie tylko z powodu oświetlenia, ale także z powodów natury estetycznej. Torba na laptopa, kable i opakowania wystające spod łóżka skutecznie uniemożliwiły mi zrobienie atrakcyjnych ujęć mebli do sypialni.

Dla przeciwwagi zamieszczam zdjęcia ze stoiska Interium. To była uczta dla oczu. Ta tapeta LondonArt jest przepiękna, podobnie jak  lampa z ptakami „Perch light branch” Moooi.

O takiej kuchence nawet nie marzę, ale ten księżyc od Room Service? Ach…

Na targach bardzo interesująco zaprezentowano etapy powstawania fotela Romana Modzelewskiego o nazwie RM58, czyli mebla który został zaprojektowany w roku 1958 z laminatu poliestrowo-szklanego i był jednym z pierwszych foteli z tego materiału na świecie.

Obecnie mebel ten jest sprzedawany przez markę Vzór.

Skoro jestem przy klasykach, chcę Wam pokazać także wyjątkowo fotogeniczne stoisko SH Studio. Ten dobór kolorów mnie zachwycił.

A tym, którzy poszukiwali rzeczy wyjątkowych, doskonałej jakości i ponadprzeciętnych, także w kwestii ceny, Kookudesign miało bardzo dużo perełek do zaoferowania.

Trochę rozczarowało mnie stoisko NAP. Bardzo lubię odwiedzać ich sklepy, ale na Warsaw Home nie przyciągnęli zbytnio mojej uwagi.

W sumie nie wiem dlaczego, ale w przypadku Vitry liczyłam na więcej. Znacznie więcej… Interesujący sposób pokazania krzeseł Vernera Pantona to za mało.

Bo Concept? Smutne, ale tam po prostu było nudno. Lubię te meble i dodatki, ale na targach wolałabym zobaczyć je w ciekawszym otoczeniu.

Za to Koziol zaskoczył i to bardzo. Nie przepadam za wszechobecnym plastikiem. Ubiegłoroczne stoisko tej marki chociaż bardzo duże i w sumie interesujące owszem przyciągnęło moją uwagę, ale nie wywołało szczególnego entuzjazmu. Co innego w tym roku. Dobór kolorów, dosyć oczywisty jeśli ma się w pamięci kolory 2016 według Pantone ale na tle modnych, ciemnych ścian zdecydowanie wywołał efekt wow.

Różne były sposoby na przyciągnięcie uwagi. Firmy produkujące meble kuchenne jak zwykle nęciły gości pokazami gotowania i degustacjami, ale były też formy mniej konwencjonalne, np koncert.

Niewątpliwie organizatorzy Warsaw Home liczyli na to, że pokazując na targach wnętrzarskich coś trochę z innej bajki, czyli Renault Trezor – elektryczne auto przyszłości, przyciągną wielu gości. Muszę przyznać, że to się im udało. Przy stoisku cały czas były tłumy i zrobienie zdjęć wcale nie było proste.

Prezentacji auta towarzyszyło wystąpienie Antoine Genin oraz panel dyskusyjny z różnymi twórcami i krytykiem designu o trendach na najbliższe dziesięć lat.

Gdy myślę o futurystycznej, polskiej marce od razu widzę meble Oskara Zięty. Za każdym razem gdy widzę jego ekspozycje jestem zauroczona. Na Warsaw Home było podobnie.

Skoro jesteśmy przy polskich markach, to muszę wspomnieć o efekcie współpracy Tabandy i pracowni  August czyli BIRDS – serii ręcznie wykonanej ceramiki z dębowymi pokrywkami i matową fakturą. Uważam, że to są bardzo udane produkty.

Na Warsaw Home nie zabrakło:

Swallow’s Tail Furniture

Take me home

Szyszka Design

Custom Woods

Tar

Bardzo spodobało mi się niesamowicie fotogeniczne stoisko Talukko.

 

W hali E zgromadzono przede wszystkim  dekoracje i tekstylia. Wszechobecny tam styl glamour nie leży w kręgu moich zainteresowań, dlatego wybaczcie mi, że zrobiłam tak mało zdjęć tej części targów.

Mimo wszystko znalazłam tam stoisko, które przyciągnęło moją uwagę. Brawo za pomysł. Faktycznie było niestandardowo i można się było poczuć jak w lesie.

 

W tej samej przestrzeni i czasie odbywało się trzydniowe spotkanie dla projektantów i architektów wnętrz czyli Archiday. Można było wziąć udział w wielu różnorodnych warsztatach, między innymi z wizualizacji oraz z fotografii wnętrz. Bardzo żałuję, że nie dysponowałam wystarczającą ilością czasu.

Na terenie hali E miał miejsce także Polish Design Festiwal. Z całą pewnością sposób ekspozycji był dużo lepszy niż w ubiegłym roku, ale te czarne, małe boksy mnie nie przekonują. Wyglądało to smutno, wręcz przytłaczająco. Czarny jest dobrym tłem do prezentacji ale nie w nadmiarze i nie w tak małych przestrzeniach jakimi dysponowali poszczególni twórcy.

W poście brakuje zdjęć z Hali D, bo dział „Interior finish” czyli ekspozycje firm z panelami podłogowymi, ceramiką i armaturą łazienkową, schodami i kominkami pominęłam. Przebiegłam przez halę, ale nic nie zwróciło mojej uwagi.

Podsumowując Warsaw Home skłaniam się do stwierdzenia, że to były bardzo udane targi. Żałuję, że nie mogłam wysłuchać prezentacji w sobotę i niedzielę, między innymi Karima Rashida, który po raz kolejny przyjął zaproszenie na to wydarzenie. Imprezę zdominowały firmy, które mają duże budżety na ekspozycję, ale jest to całkiem naturalne. Myślę, że po tej edycji Warsaw Home można uznać za liczące się targi wnętrzarskie i bardzo się cieszę, że odbywają się tak blisko Warszawy.  Ponieważ apetyt rośnie, jestem bardzo ciekawa czy w przyszłym roku wystawców będzie jeszcze więcej i jakie gwiazdy designu przyjadą tym razem.

 

 

Facebookpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *