Berlin ma smak… kwaśnej kawy

Nie, ten tytuł to nie jest żart. Nie chodzi też o kawę skwaśniałą, ale kwaśną, a dokładniej o kawę typu specialty. Czym jest taka kawa, czy każda jest kwaśna i co oznacza stwierdzenie, że żyjemy w czasach trzeciej fali? No i co do tego ma Berlin?

Znawcy twierdzą, że pierwsza fala pojawiła się wraz z wypuszczeniem na rynek kawy instant. Druga sprawiła, że poznaliśmy smak mokki i latte, ale to trzecia skupiła się na tym, co w kawie najważniejsze, czyli na ziarnie. Kawy typu specialty wyróżnia fakt, że cały proces jest istotny – począwszy od sadzonek, poprzez zbiory na plantacji, transport do kraju docelowego oraz ostateczny proces palenia. Przyjęło się, że kawa uchodzi za świeżą do maksymalnie trzech miesięcy po wypaleniu. Na opakowaniu kawy specialty, zawsze umieszczane są informacje o regionie pochodzenia, dacie palenia oraz profilu smakowym. Ponieważ w nurcie “third wave” dominuje delikatny sposób wypalania, który ma wydobyć złożoność aromatu i smaku, osoby przyzwyczajone do picia kawy z tradycyjnego ciemnego palenia przy pierwszym kontakcie oceniają ten typ kawy jako kwaśny. Trzeba czasu i chęci poznania kawowych niuansów, by ją docenić – zupełnie tak samo jak w przypadku wina. A gdy się już tego nauczymy okaże się, że w kawie będziemy czuli nie tylko czekoladę, ale i cytrusy i czarną porzeczkę albo róże. Wiecie, że w tych najlepszych parametry ustawienia ekspresu  i młynka dostosowuje się każdego dnia i są one zależne od temperatury powietrza i wilgotności? Wszystko po to, by uzyskać jak najlepszą jakość.

Berlin to wielokulturowy tygiel, miasto dwudziesto- i trzydziestolatków, którzy są ciekawi nowinek i uwielbiają spędzać czas poza domem. Nic więc dziwnego, że właśnie tam powstało tak wiele dobrych kawiarni. Co kilka miesięcy otwierają się kolejne, więc przed każdą wizytą w tym mieście pieczołowicie zapisuję nowe adresy, by je później sprawdzić i ocenić. Poniżej przedstawiam Wam miejsca, które lubię i odwiedzam w miarę regularnie.

Ponieważ lista miejsc wartych odwiedzenia jest długa postanowiłam, że poświęcę temu tematowi dwa posty.Zacznę od dwóch marek, które wszyscy prawdziwi smakosze znają.

The Barn to już nie tylko kawiarnia, to cała instytucja, w której kształcą się legiony baristów. Palarnię The Barn z kawiarnią znajdziecie w Mitte przy Schönhauser Allee 8. Druga kawiarnia znajduje się zaledwie 10 minut spacerem od palarni, przy Auguststrasse 58.   W obydwu dostaniecie, oprócz kawy, różne wypieki oraz napoje chłodzące. Pamiętajcie by nie zabierać ze sobą dzieci lub zwierząt. Nie są tam mile widziane. Laptopy również. Już wyobrażam sobie jaką burzę wywołałyby te zakazy u nas. Właściciel The Barn, Ralf Ruller tłumaczy je tym, że czas picia kawy powinien być czasem skupienia na tej jednej czynności i relaksu, któremu nikt ani nic nie powinno przeszkadzać. Zapewne dlatego też wystrój jego kawiarni jest minimalistyczny i bardzo ograniczony kolorystycznie.

Na tym tle wyróżnia się najnowsza  The Barn, którą serdecznie Wam polecam.  Koniecznie zajrzyjcie do Café Kranzler przy Kurfurstendamm 18 jeśli będziecie w okolicy. O tym, że warto odwiedzić zachodnią część miasta pisałam tutaj, opisując pobliskie Bikini Berlin. Z wieży  Café Kranzler można podziwiać widok na wszystkie strony świata, a 1 kwietnia zostanie otwarty taras widokowy z leżakami. Lady kawiarniane są usytuowane wokół pięknych, marmurowych schodów wiodących do wieży. Usiąść możecie na drewnianych podestach wypełnionych poduszkami, na barowych stołkach lub, jeśli pogoda jest dobra, na krzesłach rozstawionych na balkonie wokół wieży. Niestety, jeśli tak jak ja, nie pijecie mleka będziecie musieli zadowolić się  samym espresso lub kawami przygotowanymi metodami alternatywnymi, bo w tym miejscu nie serwują mleka roślinnego.

Kawiarnią, którą polubiłam od pierwszej wizyty jest Bonanza Coffee Roastery  przy Adalbertstr 70 w dzielnicy Kreuzberg. Ich pierwszą kawiarnię znajdziecie  przy Oderberger Str 50 w dzielnicy Prenzlauer Berg, ale tą na Kreuzbergu szczególnie Wam polecam. Po pierwsze jest tam mało turystów, bo nadal jest to adres tylko dla wtajemniczonych. Raczej nie traficie tam z ulicy, bo kawiarnia jest ukryta w kompleksie budynków pofabrycznych. Fajnie, że zachowano ten klimat.

Wnętrze jest podzielone na dwie części. W pierwszej, bardzo przestronnej znajduje się kawiarnia. Jest przestronnie, jasno i dzięki wygodnym krzesłom i dużym roślinom doniczkowym relaksująco. W drugiej, przeszklonej palarnia. Jestem ciekawska z natury, więc możliwość obserwowania pracy w palarni bardzo mi się podoba.

W Bonanza Coffee Roastery dostaniecie espresso, kawy przygotowywane metodami alternatywnymi i małe co nieco do kawy.

W kawiarni można też zakupić starannie wyselekcjonowane filiżanki, dzbanki i czajniczki. Gdyby wśród tych emaliowanych był czerwony, już byłby mój.

 

Mam nadzieję, że zostawiam Was z niedosytem. W drugiej części pokażę Wam i opiszę więcej kawowych miejsc.

Facebookpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *